środa, 6 stycznia 2010

HP

Stało się coś dziwnego. Kilka godzin temu dokończyłem czytać ostatni tom Harry’ego Pottera i coś jakby we mnie pękło. A wszystko przez jedną osobę, pod wpływem której zdecydowałem się sięgnąć po pierwszy tom przygód młodego czarodzieja. Zachęciła mnie i jakoś tak poszło, połykałem tom za tomem. Od początku grudnia do początków stycznia, miesiąc na całą serię i… koniec.

Dziwi mnie to bardzo, bo do serii tej zawsze miałem podejście dość krytyczne, a tu taka odmiana. Widać ludzie się zmieniają. Oczywiście, nie żałuję, że tak się stało, bo ta książka jest dla mnie dopiero teraz. Wcześniej by do mnie nie dotarła, to nie byłby mój świat. Zupełnie inaczej postrzegałem rzeczywistość, inaczej myślałem, inaczej czułem, miałem inne priorytety.

Teraz jest zupełnie inaczej, gdzieś te przygody mnie chwyciły. I choć świat wykreowany przez Rowling ma swoje wady, jest pełen nieścisłości czy błędów, to jednak jest w nim coś, co do mnie trafia. Coś dawno utraconego, pewna taka dziecięca naiwność. Możliwość cofnięcia się do czasów szkoły, choć nigdy w takiej szkole nie byłem. Bo jakby nie patrzeć, świat Rowling to świat zupełnie inny. I nie chodzi wcale o jego przesycenie magią, o nie. To bardziej chodzi o nowe środowisko. W końcu nie ulega wątpliwości, że bohaterowie cyklu poruszają się w świecie na wskroś brytyjskim, choć nieco zmienionym. Świecie tak odległym od naszego, postkomunistycznego w którym się wychowałem. O nie, ten świat brytyjski ma tradycję, jest usystematyzowany, stabilny. Zawsze można czuć się tam jak u siebie w domu. To tak strasznie pociąga, tak bardzo chciałoby się tam być. Szkoda, że to niemożliwe.

Tak samo zżyłem się z bohaterami. Może i byli na wskroś zbyt dorośli w swoim zachowaniu, to jednak było w nich coś bardzo ludzkiego - szczególnie w późniejszych etapach książki. Coś, co pozwalało śledzić ich losy, chcieć być przy nich. To cecha każdej dobrej książki i muszę przyznać, że tak jest i w tym przypadku. Dziwnie się czułem, gdy ktoś ginął, może dlatego, że to powinna być książka dla dzieci… A może dlatego, że postacie te stały mi się bliskie.

Warto też zaznaczyć rosnącą brutalność i mroczność cyklu. To nie jest baśń a la Tolkien, tu są same problemy. Jest coraz gorzej, wszyscy wątpią, co chwila ktoś ginie w męczarniach albo w skrytobójczym ataku. Wszystkimi targają wątpliwości i kłótnie. W tym świecie trzeba siebie odnaleźć, a przychodzi to ta trudno. I nawet przekombinowanie w pewnych miejscach tak bardzo nie przeszkadza. Nie przeszkadzają ciągłe szczęśliwie przypadki, tak charakterystyczne dla tej serii, które co chwila się dzieją. Ot, szczęście sprzyja lepszym.

Wracając jednak do początku tej notki, wciągnęła mnie ta seria i teraz, po skończeniu, czuję w sobie pustkę. Pustkę po czasie, który wypełniła mi ta lektura. Pustkę po historii, bohaterach. Pustkę po fragmencie życia, jakim stała się dla ta książka i jaki umieściłem w tej książce. Tak, chciałbym się tam znaleźć, móc tam żyć. Niestety, tak się nie da. I za tym chyba tak tęsknię.

3 komentarze:

Velvet pisze...

dlatego mojej kolezanki siostra (juz 26 letnia) przed kazda sesja czyta ktorys z tomow HP (:

Piotr "Diabeł" Skorok pisze...

Fuuuuj! On czyta Pottera!

Żustin pisze...

Potter rox ^_^ Jestem dumną posiadaczką wszytskich tomów i ostatnio również wróciłam do czytania serii :D