wtorek, 8 listopada 2011

Ścieżka jest jedna

Zawsze sobie coś obiecuję a nigdy z tego nic nie wychodzi. Chodzi oczywiście o pisanie na blogu. Niby mam więcej czasu niż wcześniej, niby więcej do pisania, nawet czasami warunki przypominają te z czasów mojej największej pisarskiej płodności... a jednak. Czas, jak to czas - marnuje się - zarówno w pracy, jak i poza nią. Tematy też jakoś tak... czasami coś zacznę pisać, ale niekończę z uczuciem niezadowolenia, może nawet niesmaku wywołanego tym, co już napisałem. 

Kryzys? Może.... a może najzwyczajniej w świecie się zatrzymałem. Nie rozwijam się już w ogóle, wzamian odcinając się od wszystkiego, łącznie z samym sobą. Bardzo mi się to nie podoba, a jednak ciągle tak jest. Chciałbym to zmienić, a nie potrafię. Zająć się czymś innym co przeniknęłoby na tego bloga. A w sumie wychodzi na to, że znów spędzam czas przed komputerem. Czas, który bezpowrotnie tracę.

Nawet teraz, kiedy jestem w pracy, powinienem mieć mnóstwo okazji do pisania - ale jakoś tak się nie chce. Czasami zasłaniam się tym, że w gruncie rzeczy do pisania się nie nadaję. Nie jest tak. Prędzej spowodowane jest to tym, że muzyka zniknęła z mojego życia. Stało się ono szare zamiast czarno-białe - przynajmniej w formie odczuwania. Zniknęło też wszystko to, co się z nią wiązało - znajomi, koncerty, dyskusje. Czasami się spotkamy, ale to już nie to samo. Nigdy nie będzie tym samym, bo każdy znalazł swoją ścieżkę. Tylko czemu ścieżka jest jedna i nie ma nic poza nią?

Chciałbym się zatrzymać na niej by móc znów podziwiać otaczające ją krajobrazy.

1 komentarz:

Velvetowa pisze...

ja bym mogła powiedzieć to samo o malowaniu (: myślę, że po prostu potrzebujesz miejsca gdzie możesz przebywać tylko i wyłącznie z sobą samym. w wynajmowanym mieszkaniu nie masz do tego za dużo miejsca, w pracy też nie jesteś sam ...