środa, 11 lutego 2009

Poezja

Gdy do jednej z ostatnich notek zalinkowałem wiersz Frosta, zacząłem się sam sobie dziwić - i to nie dlatego, że to był akurat Frost. Zaskoczyło mnie to, że w ogóle dodałem wiersz. Ktoś jeszcze pomyśli, że czytam poezję... A tak w ogóle nie jest. Poezja jako taka jest mi bardzo obojętna, przynajmniej w tej tradycyjnej formie wiersza. A tu proszę, Droga nie wybrana.

Czemu tak jest? Głównym powodem jest chyba moje niezrozumienie całego fenomenu zwanego poezją. Niby są tam jakieś przeżycia, uczucia, jakiś ładunek emocjonalny, lecz to do mnie nie trafia. Nie czytam poezji, bo jest to absolutnie nudne. Przy tym można tylko zasnąć, nic więcej.

Oczywiście nie jest tak, że nie lubię w ogóle poezji – jest wiele wierszy, które mi się naprawdę pojawiają... Jest tylko jedno "ale" – najczęściej są one związane z jakąś inną formą sztuki. Dużo tu moich tłumaczeń tekstów piosenek... No właśnie, to są utwory, teksty, które podobają mi się głównie za ich połączenie z dźwiękami. Jakby szło dodać linię melodyczną do opisu na gg, ja bym to zrobił. Naprawdę. Bo czym jest sam cytat? Fajnym cytatem, jednak dopiero w połączeniu z dźwiękami daje to COŚ. Ja się tym bardzo często kieruję – wrzucam coś, fragment, cały tekst, tłumaczenie, głównie przez ten efekt, jaki daje połączenie muzyki i tekstu. Powiem więcej – to właśnie z tego powodu najczęściej postanawiam przeczytać tekst piosenki. Jakaś fraza zapadnie mi w pamięć i wtedy czytam całego lyricsa, rzadko jest inaczej.

Bardzo lubię poezję Williama Blake'a, ale przyznam, że nigdy bym jej nie polubił, gdybym nie usłyszał płyty Ulvera bazującej na jednym z jego największych dzieł. Dopiero efekt, który to połączenie wywołało we mnie, sprawił, że zwróciłem uwagę na tego angielskiego poetę.
To wszystko pewnie przez to, że odbieram świat w towarzystwie dźwięków. Cały czas coś mi po głowie lata – utwór, rytm, melodia... Do sytuacji dopasowuję znane mi melodie, marzę muzyką, myślę dźwiękami. Tak właśnie ze mną jest.

I chyba dlatego poezji nie czytam. Brakuje mi w niej dźwięków. Śpiewać wierszy sobie nie będę, bo śpiewać nie umiem. Czytanie w myślach jest nudne, bo brakuje uzewnętrznienia tych uczuć, brakuje interpretacji. Brakuje wszystkiego, poezja w książce to tylko tekst. Nic więcej. I to jest jego główna wada.

To, co się liczy, to muzyka. To jest najlepszy przekaźnik. To ona nadaje sens i barwę wszystkiemu. I dlatego jest taka piękna.

5 komentarzy:

KaGieBe pisze...

A jakieś wiersze o specyficznym, prawie słyszalnym wyrazie? Choćby "Deszcz jesienny" Staffa. Pamiętam też, że kiedyś czytałem coś w rytmie walca. Są wiersze, którym bardzo niedaleko do muzyki.

Crawley pisze...

Tak, ale że im niedaleko nie oznacza, że są jej częścią. Mi w czytaniu poezji brakuje jakiegoś performance'u. Akt czytania czegoś, co powinno być przepełnione uczuciami, jest dla mnie absolutnie bezpłciowy. Nigdy nie nauczyłem się smakować każdym słowem, metaforą. Dla mnie wiersz musi mieć duszę, która uzewnętrznia się dopiero wtedy, gdy jest w jakiś sposób przekazywana - poprzez recytację, muzykę, obraz itd.

Anonimowy pisze...

"Informacja nie jest wiedzą, wiedza nie jest mądrością, mądrość nie jest prawdą, prawda nie jest pięknem, piękno nie jest miłością, miłość nie jest muzyką. Muzyka jest najlepsza" Frank Zappa

Crawley pisze...

Bardzo ładnie powiedziane, choć kłóciłbym się co do stwierdzenia "piękno nie jest miłością, miłość nie jest muzyką" - dla mnie muzyka jest od tych dwóch pojęć nieoddzielna.
I miło byłoby sprecyzować kim się jest, bo Anon za dużo mi nie mówi :)

hauru pisze...

Muzyka wygładza powierzchnię wiersza, nie ujmując niczego z jego interpretacyjnej głębi. Zamienia suchy przekaz w taki, który sączy się stopniowo do naszej podświadomości, bardziej pobudza wyobraźnię i jednocześnie pomaga w wejściu w skórę podmiotu lirycznego.

Przynajmniej ja tak to widzę ;]

:hug: